Sztuka

Dawno temu w Kosowie Lackim, czyli niesamowita historia pewnego obrazu

W małej miejscowości na wschodnim Mazowszu, w cieniu codzienności i z dala od turystycznych szlaków, przez dziesięciolecia wisiał obraz, którego historia mogłaby posłużyć za scenariusz filmowego thrillera. Dzisiaj uznawany za jedno z najcenniejszych odkryć w powojennej historii polskiej sztuki, przez lata był… po prostu dekoracją w kościele w Kosowie Lackim.

El Greco – kto to był i dlaczego wciąż nas fascynuje?

Zanim przeniesiemy się do podlaskiego miasteczka i odkryjemy tajemnice „Kosowskiej Ecce Homo”, na chwilę cofnijmy się do XVI-wiecznej Hiszpanii. El Greco, a właściwie Domenikos Theotokopulos, był malarzem o greckich korzeniach, który większość swojego życia spędził w Toledo. Tam też powstały jego najważniejsze dzieła.

Jego styl był niepowtarzalny: wydłużone sylwetki, ekspresyjne gesty, dramatyczne światłocienie i duchowe napięcie obecne na każdej powierzchni płótna. Choć początkowo oceniano go chłodno, z czasem El Greco trafił na właściwe miejsce w historii – dziś uważany jest za jednego z prekursorów ekspresjonizmu i symbolizmu.

Obrazy tego artysty są niezwykle rzadkie. Prace El Greca w zbiorach publicznych można znaleźć głównie w Hiszpanii, Francji czy Stanach Zjednoczonych. Tym większym zaskoczeniem było, gdy w latach 60. XX wieku jeden z jego obrazów został… odnaleziony w Polsce.

Kosów Lacki – niewielka miejscowość, wielka tajemnica

Kosów Lacki to miejsce, o którym jeszcze pół wieku temu wiedzieli głównie jego mieszkańcy oraz osoby podróżujące przez Podlasie. Leży około 90 kilometrów od Warszawy, a jego historia sięga średniowiecza. Jednak dopiero w 1964 roku Kosów trafił na łamy ogólnopolskich gazet – wszystko za sprawą niespodziewanego odkrycia w lokalnym kościele.

Obraz wisiał nad drzwiami zakrystii parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Łatwo można go było przeoczyć – pokryty był ciemnym, nieczytelnym werniksem, uszkodzony i mocno zużyty. Przez dekady sądzono, że to po prostu stary, niezbyt wartościowy wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie. Nikt nie spodziewał się, że to zaginione dzieło El Greca – obraz o tytule „Ekce Homo” („Oto Człowiek”).

Niespodziewane odkrycie – jak doszło do identyfikacji obrazu?

Całe zamieszanie zaczęło się, kiedy konserwator sztuki Władysław Tomkiewicz odwiedził kościół w 1964 roku. Od razu zauważył, że coś tu się nie zgadza – sposób malowania twarzy, palców, szaty… To wyglądało znajomo. Miał nosa: po wstępnych oględzinach zaczął podejrzewać, że patrzy na dzieło renesansowego mistrza.

Obraz został zdjęty i zabrany do Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie poddano go szczegółowym analizom. Radiografia, badania chemiczne pigmentów i analiza stylu potwierdziły: to prawdziwe dzieło El Greca.

To był szok. Dzieło malarza tej klasy w niewielkiej parafii, na uboczu europejskich szlaków sztuki? Oto przykład, że historia lubi płatać figle.

Jak obraz El Greca trafił do Kosowa Lackiego?

Na to pytanie nie ma jednej, stuprocentowo pewnej odpowiedzi. Najbardziej prawdopodobna hipoteza mówi, że dzieło zostało przywiezione do Polski w XVIII wieku, być może przez jednego z duchownych związanych z zakonem pijarów lub benedyktynów. El Greco już wtedy był ceniony, choć znacznie mniej niż dziś – jego dzieła mogły trafiać do kolekcji prywatnych i czasem były prawdziwymi „znaleziskami” dla koneserów.

Jest również możliwe, że obraz został podarowany parafii przez jednego z właścicieli okolicznych majątków ziemskich. Tą drogą wiele cennych przedmiotów trafiało do polskich kościołów wiejskich – jako dary wdzięczności, śluby czy znaki pobożności.

Niestety, dokumentacja z tamtego okresu nie przetrwała, a lokalne archiwa milczą. Jednak samo to, że dzieło El Greca przez tyle lat przetrwało w Polsce, w stosunkowo dobrym stanie, graniczy z cudem.

Ekce Homo – symbol cierpienia i duchowości

Przyjrzyjmy się samej treści obrazu. „Ekce Homo” przedstawia Jezusa w cierniowej koronie, z udręczonym spojrzeniem, obnażonego do połowy, z rękami związanymi przed sobą. To moment, w którym Piłat ukazuje go tłumowi, mówiąc: „Oto Człowiek”.

U El Greca postać Jezusa jest niezwykle ekspresyjna. Ma wydłużoną sylwetkę, smukłą twarz i głęboko przenikliwe oczy – to nie tylko obraz fizycznego cierpienia, ale również duchowej głębi. Dla wielu to właśnie te cechy czynią dzieła El Greca tak poruszającymi – nie pokazuje tylko wydarzeń, lecz emocje, stany umysłu, duchowe przeżycia.

Co stało się z obrazem po odkryciu?

Po potwierdzeniu autentyczności, obraz trafił do konserwacji, a następnie został zdeponowany w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Tam też pozostał do dziś – specjalnie przygotowana kaplica prezentuje „Ekce Homo” w warunkach umożliwiających jego długowieczne przechowywanie.

Choć mieszkańcy Kosowa Lackiego z żalem przyjęli wiadomość o „przeprowadzce” swojego obrazu, zrozumieli decyzję specjalistów. W zamian parafia otrzymała wierną kopię dzieła, która do dziś wisi na pierwotnym miejscu.

Znaczenie odkrycia dla polskiego dziedzictwa

Odnalezienie obrazu El Greca miało ogromne znaczenie dla historii polskiej kultury. Przede wszystkim pokazało, że nawet małe miejscowości mogą skrywać kulturowe skarby. To z jednej strony wezwanie do uważnego traktowania dziedzictwa, z drugiej – bodziec do dalszych poszukiwań i gruntownego badania lokalnych zabytków.

Po drugie, „Ekce Homo” jest jednym z najcenniejszych dzieł sztuki w Polsce pod względem artystycznym i historycznym. To nie tylko cenna własność kościelna, ale też element tożsamości narodowej.

Wreszcie, historia obrazu pokazuje, jak wiele może zależeć od jednej osoby. Gdyby nie czujność i wiedza Władysława Tomkiewicza, dzieło mogło pozostać niezauważone jeszcze przez wiele lat albo – co gorsza – ulec zniszczeniu.

Kosów Lacki dzisiaj – co zostało po wielkiej sensacji?

Choć to Siedlce mogą dziś pochwalić się oryginałem El Greca, Kosów Lacki nie popadł w zapomnienie. Wręcz przeciwnie – historia „zagubionego obrazu” została wpisana w lokalną tożsamość. W miasteczku znajdziemy tablice informacyjne, kopie dzieła, a nawet trasy turystyczne związane z tym niezwykłym wydarzeniem.

To przykład, jak jedno odkrycie może na zawsze zmienić charakter miejsca. Dziś Kosów Lacki nie jest już tylko punktem na mapie – to przystanek na szlaku europejskiego dziedzictwa kulturowego.

Co ta historia mówi o sztuce, tajemnicach i nas samych?

Zgubione i odnalezione dzieła sztuki pełnią ważną rolę w odczytywaniu historii – nie tylko tej zapisanej w dokumentach, ale tej emocjonalnej, duchowej, osobistej. Obraz El Greca odnaleziony w Kosowie Lackim jest jak opowieść o czasie: o tym, jak rzeczy mogą trwać mimo zapomnienia. O tym, że sztuka bywa cichym świadkiem historii i pamięta więcej, niż nam się wydaje.

Ta historia przypomina nam również, że warto być uważnym. Skarby nie zawsze błyszczą – czasem czekają w cieniu, przykurzone i ciche. Trzeba tylko chcieć je usłyszeć.

Ślad El Greca na polskiej ziemi

Choć „Ekce Homo” przez wieki wisiało niezauważone, to dziś jest jednym z najczęściej omawianych dzieł sztuki w naszym kraju. Każdego roku odwiedzają je tysiące turystów, studentów historii sztuki i miłośników malarstwa. I w tym jednym momencie, gdy stają przed monumentalnym obrazem, zatrzymują oddech.

To nie tylko spotkanie ze sztuką – to spotkanie z historią, tajemnicą i dowodem na to, że wielka sztuka nie zna granic. Ani tych geograficznych, ani czasowych.