Sztuka

Blizny wypełniam złotem – wywiad Patrycji Dołowy z Urszulą Kluz-Knopek

Jak pamięć, trauma i ciało spotykają się w sztuce? Czy możliwe jest leczenie poprzez twórczość? Artystka wizualna Urszula Kluz-Knopek opowiada w poruszającej rozmowie z Patrycją Dołowy o terapii przez fotografię, dźwięk i instalację, bliznach wypełnianych złotem oraz o tym, jak sztuka może zachować to, co miało zniknąć.

O potrzebie pamiętania i wyrażenia tego, co niewypowiedziane

Rozmowa Patrycji Dołowy z Urszulą Kluz-Knopek to osobiste i jednocześnie uniwersalne studium pamięci. Przypomina, że za każdą historią stoją emocje i traumy, które domagają się wysłuchania. Sztuka staje się tu nie tylko przestrzenią ekspresji, ale również narzędziem leczenia przez opowieść — tej wypowiedzianej i tej wyrażonej poza słowami.

Urszula Kluz-Knopek, artystka związana ze Śląskiem oraz przestrzeniami, które pamiętają historie wielu pokoleń, w swojej twórczości nieustannie wraca do tematów straty, intymności i obecności ciała w przestrzeni. Jej sztuka to czuły zapis śladów, jakie zostawiają w nas emocje, wydarzenia, ludzie. W wywiadzie opowiada, jak osobiste doświadczenia wpływają na kształt jej projektów i dlaczego pamięć — nawet ta bolesna — bywa źródłem siły.

Praca z ciałem jako archiwum doświadczeń

Ciało pamięta traumę

Punktem wyjścia wielu prac Kluz-Knopek jest świadomość ciała jako nośnika traumy. Artystka mówi o swojej relacji ze zdrowiem, bólem, rekonwalescencją, ale i o cielesnej obecności w przestrzeni – zarówno dosłownej, jak i metaforycznej.

Ciało staje się „archiwum”, które pamięta więcej niż jesteśmy w stanie przywołać słowami. W działaniach takich jak performance czy instalacja dźwiękowa, artystka rejestruje cielesne stany – dyskomfort, słabość, napięcie – i przekłada je na język sztuki. Uważa, że kiedy pozwalamy sobie je przeżyć i wyrazić, pojawia się przestrzeń na uzdrowienie.

– Zaczęłam fotografować swój cykl menstruacyjny i związane z nim bóle. Nie żeby epatować cierpieniem, ale żeby w ogóle zobaczyć, co się dzieje w moim ciele, kiedy przestaję je ignorować – mówi Kluz-Knopek. To zapis przemian fizycznych, ale i symboliczny akt odzyskiwania kontroli nad własnym doświadczeniem.

Intymność i wrażliwość jako strategia artystyczna

Dla Kluz-Knopek istotna jest także intymność — nie w sensie obnażania się dla efektu, ale jako szansa na budowanie więzi. Jej sztuka dotyka delikatnych obszarów życia prywatnego: choroby, żałoby, bycia kobietą. Dlatego artystka wielokrotnie zaznacza, że ważniejsza od efektu końcowego jest dla niej możliwość wspólnego przeżywania z odbiorcami.

– Sztuka daje pretekst do rozmowy, do bycia razem, czasem do płaczu. Tylko trzeba jej na to pozwolić – podkreśla.

W pracach Kluz-Knopek widz często staje się uczestnikiem. Może wejść do środka instalacji, położyć się, zamknąć oczy, wsłuchać się w dźwięk. To działania stworzone po to, by odbiorca mógł przeczuć czyjąś opowieść przez własne ciało.

Sztuka jako forma leczenia

Blizny wypełnione złotem

Jednym z powracających wątków w twórczości Urszuli Kluz-Knopek jest metafora kintsugi – japońskiej sztuki naprawiania porcelany za pomocą złota. Zamiast ukrywania pęknięć, eksponuje się je jako część historii przedmiotu. Artystka przenosi ten gest na ludzkie ciało i psychikę – blizny nie są wstydem, lecz świadectwem siły i przemiany.

W rozmowie z Patrycją Dołowy wspomina: – „Zaczęłam myśleć o sobie jak o naczyniu. Pękniętym, poskładanym na nowo. I wtedy to złoto – to sztuka, którą sobie daję”.

Ten proces staje się autoterapią, ale też inspiracją dla prac z innymi osobami. W projektach partycypacyjnych artystka tworzy przestrzeń do pracy z pamięcią i stratą – często są to działania z osobami doświadczającymi choroby lub żałoby.

Leczenie przez opowieść i obecność

W twórczości Kluz-Knopek ważna jest również obecność drugiego człowieka — świadka, słuchacza. Artystka zauważa, że opowiedzenie swojej historii w bezpiecznej przestrzeni pozwala zamienić chaos w znaczenie. Twórczość jest wtedy procesem porządkowania, ale też aktem nadania wartości własnym doświadczeniom.

Praca z osobami chorującymi na nowotwory, z rodzinami w żałobie czy z kobietami po stracie była dla niej doświadczeniem głęboko przekształcającym. Jak mówi, „to nie jest terapia, ale coś terapeutycznego tu się wydarza. Bycie widzianym naprawdę, bez ocen, jest aktem uzdrowienia”.

Pamięć zapisana w przestrzeni i przedmiotach

Domy, które milczą i mówią

Wielu projektom Kluz-Knopek towarzyszy powrót do miejsc – domów rodzinnych, nieistniejących już podwórek, kamienic, które pamiętają. Artystka bada, jak otoczenie zapisuje doświadczenia, i jak możemy te zapisy odczytać lub przeinterpretować za pomocą twórczości.

W wywiadzie mówi o własnym doświadczeniu powrotu do rodzinnego domu:

– „Nasz dom był pełen duchów, których nikt nie wypędzał. Ale ja chciałam z nimi rozmawiać. Stworzyłam instalację dźwiękową z odgłosów, które kojarzyłam z babcią – stukanie talerzy, dźwięk radia. To był mój sposób na kontakt z przeszłością”.

Z takich działań powstają instalacje pełne ciszy, dźwięków codzienności, zapachów przywołujących pamięć. Kluz-Knopek przyznaje, że czasem rozmowa z przeszłością kończy się uwolnieniem, a czasem jest toczy się nieskończenie.

Przedmioty jako namiastki pamięci

Innym ważnym wątkiem jest rola przedmiotów. Zwykłe, codzienne rzeczy stają się w twórczości Kluz-Knopek namiastkami pamięci – zapisami obecności tych, których już nie ma, albo przeszłych wersji nas samych.

Patrycja Dołowy porusza temat „kolekcjonowania” emocji i pyta, czy przedmioty mogą zastąpić wspomnienia. Artystka odpowiada: – „One są jak fotografie – nie opowiadają całej historii, ale przywołują emocje. A emocje są prawdziwsze niż fakty”.

W wielu pracach pojawiają się tkaniny, ubrania, porcelana – nie dla ich materialnej wartości, ale dla znaczenia, jakie niosą. To delikatne strategie opowiadania o utracie i jej śladach.

Wspólnotowość jako siła twórcza

Projekty uczestniczące i praktyki troski

Urszula Kluz-Knopek nie zamyka się w indywidualnym doświadczeniu. Jej prace to nie tylko osobiste narracje, ale coraz częściej działania wspólnotowe. W ich centrum znajduje się troska – o siebie, o innych, o pamięć.

Organizuje warsztaty, spotkania, współtworzy z uczestnikami instalacje artystyczne, w których każdy głos ma znaczenie. W ten sposób przełamuje tradycyjne relacje artysta–odbiorca. Daje ludziom narzędzia, by mogli mówić swoimi głosami. Jak sama mówi: „Nie chcę zabierać głosu w ich imieniu. Chcę pomóc im go usłyszeć”.

Sztuka nie musi być piękna, ale powinna być prawdziwa

W wywiadzie pojawia się też ważna refleksja o tym, czym jest „piękno” w sztuce. Kluz-Knopek nie szuka doskonałości wizualnej. Zamiast niej stawia na uczciwość emocji i głęboko ludzkie doświadczenie.

Jak zauważa, sztuka może być trudna, niekomfortowa, a jednocześnie pełna czułości. Nie chodzi o szokowanie czy eksponowanie cierpienia, ale o rzeczywiste spotkanie – z sobą i z innym.

Życie jako materiał twórczy

W rozmowie powraca pytanie o granicę pomiędzy sztuką a życiem. Czy każda osobista historia może stać się dziełem? Czy opowiadanie o sobie nie jest zbyt ekshibicjonistyczne?

Kluz-Knopek odpowiada, że dla niej życie i sztuka przenikają się całkowicie. Żadne doświadczenie nie zostaje niewysłuchane czy zapomniane. Nie chodzi jednak o autobiografizm, lecz o autentyczność.

– „Nie każda rana musi zostać pokazana. Ale jeśli pokazuję, to tylko wtedy, kiedy naprawdę ją przeżyłam. To jest dla mnie uczciwość wobec siebie i innych” – mówi artystka.

Dla odbiorców może to być zaproszenie do własnych poszukiwań. Do przyjrzenia się swojej pamięci, zrozumienia własnego ciała, opowiedzenia własnej historii – nawet jeśli na razie tylko szeptem.

Przestrzeń dla ciszy, aby mogła przemówić

Rozmowa Patrycji Dołowy z Urszulą Kluz-Knopek pokazuje, jak sztuka może być przestrzenią spotkania, leczenia i pamiętania. To historie, które nie zawsze da się opowiedzieć wprost — często domagają się cichego towarzyszenia, obecności, spojrzenia bez ocen.

W świecie zdominowanym przez tempo i spektakl, twórczość Kluz-Knopek tworzy przestrzeń dla ciszy. Ciszy, która ma moc. Ciszy, która pozwala naprawdę usłyszeć. A jak pokazuje ten wywiad – usłyszenie siebie i drugiego człowieka to pierwszy krok na drodze do zmiany.