Lady Greta podbija Hollywood

Michał Knapik

Redaktor "Kultury na co dzień", koordynator działu muzycznego. Absolwent prawa własności intelektualnej i nowych mediów na Uniwersytecie Jagiellońskim, laureat XV Konkursu Urzędu Patentowego za pracę naukową. Entuzjasta ambitnej popkultury, kolekcjoner longplayów i stały bywalec sal kinowych.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Ania Wawrzyniak-Kędziorek napisał(a):

    Brawa dla tej pani! „Lady Bird” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie – wreszcie odskocznia od typowo hollywoodzkich filmów, gdzie pełno patosu, niebywałych miłości i papierowych postaci, które nie miałyby szansy zaistnieć w rzeczywistości. Bohaterowie są tak zwyczajni, że to aż nie do wiary (zachwyt nad prostotą!). Oglądając, myślałam sobie: „O tak, zupełnie jak ja/moja mama/moja przyjaciółka”. Zdjęcia utrzymane w ciepłych barwach sprawiają, że widzowi jest po prostu przyjemnie i przyswaja obraz z łatwością. Nic w oczy nie kole. Brakowało takiej zwykłości. „Lady Bird” przypomina mi film „Little Sister” (do obejrzenia na Netflix).

  2. Anna Wawrzyniak Kędziorek napisał(a):

    Brawa dla tej pani! „Lady Bird” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie – wreszcie odskocznia od typowo hollywoodzkich filmów, gdzie pełno patosu, niebywałych miłości i papierowych postaci, które nie miałyby szansy zaistnieć w rzeczywistości. Bohaterowie są tak zwyczajni, że to aż nie do wiary (zachwyt nad prostotą!). Oglądając, myślałam sobie: „O tak, zupełnie jak ja/moja mama/moja przyjaciółka”. Zdjęcia utrzymane w ciepłych barwach sprawiają, że widzowi jest po prostu przyjemnie i przyswaja obraz z łatwością. Nic w oczy nie kole. Brakowało takiej zwykłości. „Lady Bird” przypomina mi film „Little Sister” (do obejrzenia na Netflix).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.